image_pdfimage_print

Przełom Dunajca jest jednym z najpiękniejszych zjawisk w Polsce i jednym z nielicznych na świcie. Można go zwiedzić na wiele sposobów. Ja dziś chcę Was zaprosić na zwiedzanie wodne…

O przełomie Dunajca czytaliście w tym wpisie -> Przełom Dunajca. W tym wpisie zabrałem Was spacerem po przełomie. Tak naprawdę można go zwiedzać, na kilka sposobów patrząc na niego z góry, idąc przez Sokolicę przez Czerteź na Trzy Korony, czy jadąc rowerem lub spacerując ścieżką przy Dunajcu. Jednak warto, jest wybrać się rzeką. Tutaj mamy do wyboru kajaki, ponton, łodzie z flisakami, nie powiem mam wielu znajomych flisaków, a dotychczas nie miałem okazji płynąć łodzią flisacką. Nie wiem, jak to się stało, ale pomimo tego, że wielokrotnie spływałem przełomem Dunajca, to do dziś nie płynąłem łodzią z flisakami, a płynąłem już kajakiem pontonem (wielokrotnie). Kiedyś to zrobię, obiecuje i podzielę się tym z wami.

W sierpniu odwiedziła mnie moja ukochana wraz z braćmi. Postanowiłem zabrać ich i pokazać im przełom. Zorganizowałem więc ponton ze sternikiem, ponieważ dawno nie płynąłem rzeką, a za każdym razem pokazywała mi ona inne oblicze, stąd lepiej było poprosić, by był z nami ktoś, kto dobrze zna tę rzekę.

Wyruszyliśmy około godziny 10 w kierunku Sromowiec. Szliśmy sobie spokojnie spacerkiem, podziwiając widoki. Zajęło nam to koło 3 lub 4 godziny, nie pamiętam teraz tego dokładnie, ale średnio spacer przełomem trwa około 3h. Po dotarciu do Sromowiec czekał na nas Bus, który podwiózł nas do przystani. Krótkie przymiarki kapoków, dostosowanie do swojego rozmiaru (bezpieczeństwo przede wszystkim) rozdanie wioseł, i kasków i możemy ruszać z pontonem nad brzeg.

Zanim jednak wypłyniemy, Sternik z obsługą instruują nas o zasadach bezpieczeństwa i jak sterować pontonem.

Możemy wyruszać.

Jak widać, jestem bardzo fotogeniczny w kasku i w kapoku, więc więcej w tym wpisie Was nie będę straszył. Wyruszając z przystani, płyniemy spokojnym odcinkiem rzeki, gdzie możemy spokojnie potrenować manewry. Musimy pamiętać o jednym, sternik jest naszym kapitanem i musimy go słuchać. Dunajec może nam się wydawać spokojną rzeką, ale tak nie jest i czasem trzeba się mocno na wiosłować.

Po odbiciu od brzegu płyniemy około 10 – 15 minut, by dotrzeć do mostu granicznego w Sromowcach.

Tuż, zanim są wrota przełomu i pojawiają się widoki, które trzeba choć raz w życiu zobaczyć.

Od samego początku wyprawy humory uczestnikom dopisywały.

U podnóża Trzech Koron zaczyna się wiosłowanie i pierwsza próba. Dla nas Dunajec był łaskawy i ni trzeba było się natrudzić, ale pamiętam spływ pontonowy ze znajomymi, jak byłem sporo młodszy, w tym miejscu nas wyrzuciło na ostre kamienie i nie było nam wesoło wtedy. Do tego walka ostra byłaby ustąpić pierwszeństwa łodziom flisackim. Mocno się napociłem z kolegami. Tym razem jak płynęliśmy, było w miarę spokojnie.

Podczas spływu musimy cały czas pamiętać o naszym bezpieczeństwie, jak i również innych jednostek pływających po Dunajcu. W sezonie na rzece robi się naprawdę tłoczno i trzeba mieć oczy dookoła głowy. O tym, co napisałem, także usłyszycie przed ruszeniem na wodę. Zresztą sami zobaczcie.

Jak nie łodzie flisackie to inne pontony czy kajaki cały czas napotykamy na naszej drodze. Pamiętajmy o tym, że nie jesteśmy sami na wodzie. My spływaliśmy już późniejszą porą, przez co w przełomie mieliśmy sporo cienia. Tutaj także uwaga, jeśli wybieracie się na spływ, weźcie coś ze sobą na zmianę. Do pontonu zabieramy tylko niezbędne rzeczy, resztę zostawiamy w busie. Będą one czekały na nas na końcu spływu. Ok my płyniemy dalej.

Powoli dopływamy do jednego z wielu zakrętów, tutaj jest dość spokojnie i możemy podziwiać przyrodę wokół nas, ale już za chwilę czeka nas znów praca z wiosłami.

Tutaj Dunajec mocno przyspiesza i występują wiry wodne stąd kolejna uwaga, płynąc pontonem, by nie wypaść, nasze nogi powinny być cały czas w uchwytach.

Dzięki temu jesteśmy zabezpieczeni i nie tak łatwo będzie nam wypaść. Ten dodatkowy punkt zaczepienia pozwala nam na pewniejszy chwyt wiosła, a dzięki temu mamy większą kontrolę nad tym, gdzie i jak płyniemy. Nasza wyprawa trwa około 2,5 h, z czego w samym przełomie spędzamy około 2h. Tak naprawdę czas spływu reguluje nam zapora w Niedzicy oraz stan rzeki. Przy spokojnej rzece spływ trwa do 3h, przy wyższym stanie wody mamy szybszy nurt i spływ trwa krócej nawet o godzinę.

My już dopływamy do ostatniego szybszego nurtu i przed nami już Szczawnica. Powoli dostojnie dopływamy do przystani, gdzie wchodzimy na brzeg. Nasz spływ był dosyć spokojny. Tak jak pisałem wcześniej, to jest górska rzeka i ma swoje momenty, gdzie trzeba szczególnie uważać, ale tak naprawdę cały czas trzeba się pilnować, bo nigdy nie wiemy, co się może wydarzyć. My szczęśliwi u mokrzy dotarliśmy do celu.

Podsumowując

Spływ Dunajcem nie zależnie w jakim wieku i czym płyniemy, zawsze będzie dla nas niesamowitym przeżyciem. Ja jak już wspominałem, spływałem wielokrotnie pontonami, raz kajakiem i za każdym razem mam nie dosyt, za każdym razem chciałbym się natychmiast znaleźć na górze i płynąc jeszcze raz. Może kiedyś uda się spłynąć od źródeł Dunajca do Bałtyku, to by była dla mnie wielka frajda i ciekawe wyzwanie. Ja serdecznie zapraszam w Pieniny i do spłynięcia. Poniżej macie namiary na jedną z najlepszych firm robiących spływy po Dunajcu Bagma Extreme -> www.bagmaextreme.pl

Posiadają wykwalifikowany personel, który mieszka i żyje tutaj na miejscu. Oczywiście są inne firmy, ale nie umiem się wypowiedzieć co do nich, gdyż nie korzystałem z ich usług. Może z biegiem czasu uda się zrobić porównanie. Jeśli nie czujecie się na siłach w spłynięciu pontonami, zawsze możecie skorzystać z łodzi flisackich, ale to już nie to samo. Tutaj uczestniczymy w spływie, na łodzi flisackiej jesteśmy przewożeni.
Jak dojechać?

Z Krakowa do Szczawnicy najwygodniej dotrzecie z pomocą Didi Trans, tutaj także kupicie bilety w biurze firmy na dworcu autobusowym na tradycyjny spływ Dunajcem
Z Warszawy do Szczawnicy dowiezie Was PKS Polonus, a także z Radomia, Kielc, Buska-Zdroju, Tarnowa, Nowego Sącza. Przeprowadziliśmy test tego połączenia -> PKS Polonus Warszawa – Szczawnica test 

Na miejscu, jeśli nie wybieracie się spacerem, to Bagma Extreme Was dowiezie do przystani w górze rzeki. Wiec nie musicie się martwic o transport.

Zdjęcia wykonane za pomocą smartfona Huawei Mate 8

Serdecznie zapraszam w Pieniny i na spływ
Pozdrawiam
Stanisław | Okazje Podróżnika.

Przeczytaj inne:
Nowy przystanek i nowa pula biletów Polskiego Busa

Wczoraj na trasie Warszawa - Budapeszt pojawił się nowy przystanek, a dziś Polski Bus otworzył kalendarze i pojawiła się pula...

Walentynkowa Promocja od PolskiBus

Poniedziałek to jak zwykle wysyp nowych ofert promocyjnych. Polski Bus także postanowił wrzucić nową promocję, wykorzystując przy tym zbliżające się święto...

Zamknij