Sushi Kushi – kuchnia japońska i tajska
W Toruniu przy ulicy Wysokiej 9 powstał kolejny lokal sieci Sushi. Kushi. Wydawałoby się, że jest mocno schowany, ale tak naprawdę łatwo go odnaleźć. Zwiedzając Toruńskie Stare Miasto, z pewnością przejdziemy obok tego lokalu. Warto się tutaj zatrzymać, choć na chwile. Dlaczego już wyjaśniam, albo lepiej pokażę wam na zdjęciach.
Jak dobrze wiecie, pisałem już wcześniej w innym wpisie o tym, że jestem wielkim fanem kuchni Japońskiej i sushi. Czasem podczas podróży mam ochotę na coś innego nie tylko klasyczna polska kuchnia, pizza, burgery czy kebab. Czasem przychodzi ochota na zapiekankę, coś azjatyckiego. Najbardziej mnie cieszy, jak mogę zjeść coś z jednej z moich ukochanych kuchni, czyli Japońskiej. Stałem się wielkim fanem ramenu, który jadłem już w sporej ilości miejsc, przez co jestem naznaczony.
Zacznijmy od wnętrza. Kushi Sushi jest urządzone minimalistyczne. To w sushi barach jest często spotykane, mimo minimalizmu i ciemnych kolorów wnętrza, jest całkiem przyjemnie. Lokal nie jest duży podzielony na dwie części.
Zaraz po wejściu po prawej stronie mamy duży wysoki stół wieloosobowy naprzeciw baru, a idąc w lewo, udamy się do drugiej sali bardziej kameralnej ze stolikami.
Dodatki w postaci grafik związanych z tematyką japońską dodają ciepła i przytulności temu miejscu. Ogólnie ja bardzo lubię takie klimaty i dobrze się czuję w takich miejscach.
Co dobrego zjemy?
Zaczniemy od Ramenu. W Sushi Kushi podają go w ten sposób.
Ten wołowy rosół z makronem, jajkiem, kurczakiem i kapustą pak choi. Sam wywar jest jak najbardziej ok, zupa smaczna, ale jak już wspomniałem, jestem naznaczony przez inny lokal, o którym też już pisałem. Ogólnie powiem szczerze, mogę ją wam polecić, bo jest smaczna, nie ma dla mnie tego czegoś tego wow, ale jest idealna, jako zaprawa np. pod wieczorne imprezowanie na mieście, czy na syndrom po imprezowy. Smak jest wyrazisty, bogaty w różne nuty smakowe, lekko kolagenowy, czyli taki jak ma być. Smaczne i naprawdę pożywne danie.
W Sushi Kushi nie tylko ciepłą kuchnię jadłem, ale także sushi. Tutaj muszę powiedzieć, jest smacznie naprawdę smacznie i przeżyłem zaskoczenie. Profesjonalne podejście sushi masterów do swojej pracy (choć brakowało mi tego, że ich nie ma na widoku, bo lubię sobie pogadać o sushi, a siadając przy barze mam kontakt z sushi masterem). Nie mogę nic zarzucić, ich pracy i tego, co wydają. Zacznijmy od sashimi z łososia.
Sashimi to nie jest prosta rzecz, wie to każdy, kto choć raz stał za barem i kręcił rolki. Ta najbardziej pierwotna forma podawania ryby, bez ryżu jest najlepszą formą uznania sushi mastera dla ryby. Tutaj jak najbardziej udana. Sashimi to także forma sztuki kulinarnej i tu też egzamin zdany na piątkę. Sam łosoś jak widać jest dobrej jakości i nie jest przerośnięty, a delikatny w smaku. Dawno nie miałem w ustach tak dobrego łososia. Najczęściej można spotkać hodowlanego łososia norweskiego, który posiada przerośnięte tłuszczem pasy. Tutaj nie ma czegoś takiego samo mięso i smak. Jako dodatek odrobina avocado. Bardzo mi się podobało takie podanie sashimi.
Kolejna potrawa, jaką miałem okazję spróbować to tempura.
Zabijcie mnie, ale tutaj dałem plamę i nie zapisałem sobie co było w tempurze. Pamiętam, że było smaczne, ale pisząc to nie mogę sobie przypomnieć. Jedno jest pewne ciasto było przygotowane bardzo dobrze i przyjemnie chrupało podczas jedzenia. Było naprawdę smaczne.
Po tempurze na stole wylądowało nigiri.
Było równie smaczne, ale tutaj porozmawiałem o z sushi masterami i podpowiedziałem jak zrobić by było idealnie. Najważniejsze to dobrej jakości ryba, a z tą nie było problemu była naprawdę smaczna, Ryż oraz jego przyrządzenie też jest prawidłowe i było ok, nie dominował, ni był nijaki, był w sam raz, taki jak powinien być. Ogólnie bardzo smaczne i dobrze podane.
Przejdźmy do rolek, tutaj mnie zaskoczyli. Wiele razy jadłem różne wariacje, w wersji spring rolls także, ale tutaj podano mi je w ciekawy sposób.
Zawinięte w papier ryżowy składniki maków w towarzystwie wiosennych sałat to jest to coś czego potrzebowałem., wiosennego powiewu. Bardzo ciekawa forma i smaczna polecam spróbować nie zawiedziecie się.
Teraz pora na klasyk. Uramaki i futomaki w wydaniu Sushi Kushi
Jak widać mogłem sobie spokojnie zdjęcie zrobić nic mi się nie rozjeżdżało, nic mi się nie rozklejało, a ja mogłem się delektować smakiem. Może to zabrzmi banalnie, ale nie lubię walczyć ze swoim jedzeniem. Wolę się nim delektować, tutaj było czym.
Czas, płyną szybko, a ja miałem już praktycznie odjazd z dworca w kierunku domu. Całe szczęście, że z Sushi Kushi jest niedaleko do dworca PKS w Toruniu. Mogłem sobie jeszcze pozwolić na deserek.
To jest najlepsza forma, by zachęcić najmłodszych do jedzenia tych specjałów. Proste maki z ryżem, truskawką i nutellą, fajnie smakuje i nie powoduje zrażenia dziecka do ryby. Małe dzieci to uwielbiają, potem chętniej sięgają po rybne. Ogólnie, jeśli lubicie kuchnię japońska to w Sushi Kushi odnajdziecie coś dla siebie.
Ja już nie pamiętam, kiedy tak się najadłem sushi. Przyznam się szczerze, że jako sushi master kiedyś miałem dość patrzenia na tę potrawę, to dziś chętnie bym wrócił na kuchnie i do kręcenia rolek, niestety zdrowie mi na to nie pozwala, choć czasem jak mam okazję w domu sobie robię. Tak przy okazji podeślę wam ten wpis -> Jak przygotować doskonałe sushi, a Was zapraszam do Torunia do Sushi Kushi
My idziemy dalej na ulice Klonowica do Bistro Klonowica
