Meta Disco
To kultowa sieciówka nawiązująca do PRL zawitała także do Poznania. Cieszy mnie ten fakt, bo można tutaj fajnie się rozerwać, spotkać ze znajomymi spędzić fajnie czas. Napić się nie tylko napoi wyskokowych, ale także kultowych napojów z PRL Krzysia i Oranżady. Meta zaparkowała dokładnie pod tym adresem Stary Rynek 63, Poznań, tuż przy płycie rynku.

Już od samego wejścia poczujemy klimat minionej epoki, przez wystrój oraz liczne oryginalne dodatki rodem z PRL. Na wejściu jak się schodzi do szatni, wita nas słynna maszyna do szycia, łucznik.

Przy barze mamy kredens, po który kiedyś ludzie ustawiali się w kolejkach.

A po całej sali są podwieszone lampy, ze stylizowanymi na tą epokę abażurami.

Niech Was nie zwiedzie brak ludzi na zdjęciu, bo nie zawsze tak jest. Przeważnie jest tutaj tak.

Co ludzi sprowadza do tego lokalu? Już piszę. Sprowadza ich tutaj dobra muzyka, fajna atmosfera, dobre drinki i nie tylko, oraz jedzenie. Tak pewnie się dziwicie, ale tak jest. Można zrobić fajny lokal do tańczenia, zabawy gdzie można się napić i przekąsić czymś dobrym. A co oferują dobrego do jedzenia? Między innymi żurek.

Delikatnie kwaskowaty z białą kiełbasą i jajkiem. Doskonale wchodzi, choć mi w nim brakuje właśnie tego kwasu. Ja lubię kwaśne potrawy, ale jako przekąska do wódki doskonale się spisuje i ponoć zapobiega syndromowi dnia wczorajszego. Ja niestety nie mogę tego ostatniego potwierdzić, gdyż jestem osobą nie pijącą, choć alkohol używam do gotowania. Kolejną potrawą, której zdjęcia niestety nie mam to bardzo fajnie przyrządzony strogonow. Tego nie da się opisać, musicie tego spróbować. Idziemy dalej do mojego ulubionego dania.

Tatar, bo o nim mowa, zawsze jest dla mnie wyjątkowym przeżyciem. Zawsze smakuje inaczej i zawsze odkrywam go na nowo. Ta drobno posiekana wołowina, żółtko przepiórcze i dodatki, ogórek, cebulka, grzybki to nieodzowny skład najlepszych przyjaciół. W momencie podania go na stół zaczyna się wielka celebracja. Niby proste mieszanie składników ze sobą, a jednak dla mnie jest to coś w rodzaju kultu. Długie mieszanie powoduje u mnie jak u kota pobudzenie przewodu pokarmowego. Kubki smakowe czekają w pogotowiu, a ślinianki pracują pełną parą. Jeszcze odrobina przypraw, oliwy i kropla magi, ciągle mieszając, czuje jak, dobiega do mnie ten przyjemny aromat tatara.

Uwielbiam ten smak. Jak ktoś nie ma ochoty na surowe mięso, to jest jeszcze oczywiście golonka w kapuście.

Mnie jakoś tak do końca nie podchodzi, choć nie powiem, jest smaczna. Ja jednak lubię bardziej pieczone golonki w piwie. Te są moje ulubione. Uwielbiam długo leżakowana w marynacie piwnej (ja jak gotuję, to używam Grand Amber Chili od Browaru Amber do marynat, jak i Chmielowy, dobrze się komponują z mięsami), pisząc to, znów muszę iść do kuchni i coś przekąsić. Głodny się robię na samą myśl o tych przysmakach. Ok ja do golonki zawsze biorę ogórka kiszonego. Taki zestaw jest idealny ze względu na trawienie tłuszczy.

Co do ogórków to w Mecie mamy prawdziwe kiszone, a nie kwaszone ogórki. Stale monitorują jakość ogórków, które są dla nich specjalnie robione. W swoim kajecie smaków co do kiszonych ogórków mam dwa zapisy: Ogórki z Mety oraz Kiszone ogórki produkowane przez Gospodarstwo Rolne M. Sznajder z Karnic koło Żmigrodu, za te ogórki jestem, w stanie dać się pokroić.
Ogólnie polecam wybrać się pod koniec dnia i z relaksować się w Mecie Disco na Starym Rynku w Poznaniu. Długi dzień targowy potrafi wykończyć, a tutaj zrelaksujecie się i nabierzecie sił na kolejne spotkania. Warto się wybrać też na niezobowiązujące spotkanie z kontrahentami podczas targów. Dzięki wizycie tutaj możecie zyskać nowych klientów. Taka odskocznia od ciągłych spotkań w biurach negocjacji itp. jest doskonałą formą nawiązywania relacji z klientami. Jak jedziesz turystycznie do Poznania, to także warto tu wpaść choćby coś przekąsić, odpocząć, zrelaksować się czy dobrze zabawić. Możliwości jest dużo, ty wybierasz, to co ci pasuje.
Teraz przejdziemy do kategorii na wynos, a dokładnie w dostawie. Zaczniemy od China House and Sushi.


