Image default
Aktualności Podróże Testowe Przewoźnicy Voyager

Gorlice <> Kołobrzeg czyli …

Kołobrzeg

Autobus na parkingu, przede mną drugi spacer po tym ciekawym mieście uzdrowiskowym. W zeszłym roku nie byłem wszędzie i nie wszystko udało się zobaczyć, tym razem też tak było. Moje pierwsze kroki skierowałem w kierunku wschodnim, gdzie udałem się w poszukiwaniu Amfiteatru i miejsca, gdzie odbywał się Sunrise Festiwal. Po drodze uruchomiłem sobie Endomondo i zacząłem spacer w rywalizacji, która ma na celu pomoc innym. Przyznam się Wam, że od praktycznie samego początku akcji Pomoc Mierzona Kilometrami i jak co roku dorzucam sporą ilość km. Wy też możecie w ten sposób pomagać innym. To nic nie kosztuje. Tak wygląda mój spacer w tym roku po Kołobrzegu.

Ruszyłem ulicą Fredry w stronę morza, po drodze mijając amfiteatr, dotarłem do Kamiennego Szańca.

foto by LG G6

Skąd wyruszyłem w stronę Mola. Udałem się więc parkiem w drogę.

foto by LG G6

Spacerkiem nieśpiesznie dotarłem na Molo.

foto by LG G6

Te widoki już dobrze znacie, z poprzedniego wypadu. Jeszcze po drodze zliczyłem pomnik zaślubin z morzem.

foto by LG G6

Latarnię morska w Kołobrzegu

foto by LG G6

Port

foto by LG G6
foto by LG G6

Poczułem odrobinę głodu, więc zacząłem szukać miejsca, gdzie można coś zjeść. W moje ręce wpadła ulotka z lokalu Stacja Schabowy. Postanowiłem odszukać go i zobaczyć co dają do jedzenia.

foto by LG G6

Lokal prezentuje się bardzo fajnie, stylowo, nowocześnie.

Czysto i przyjemnie.

foto by LG G6

Niestety za tym nie idzie nic. Zamówiłem żurek moją ulubioną potrawę i dostałem żurek z torebki Winiary z ziemniakami i kiełbasą oraz jajkiem. Tak dobrze przeczytaliście żurek z torebki z dodatkami o smaku i zapachu grochówki. Nie podjąłem próby oczekiwania na drugie danie, zrezygnowałem i głody poszedłem dalej. Lokal naprawdę fajnie się zapowiadał, ale cóż widocznie pani G… była cichym wspólnikiem. Ja udałem się zgodnie z zaleceniem personelu do konkurencji. Nie powiem, pierwszy raz się spotkałem z czymś takim. że obsługa chwali konkurencję i sugeruje to, że lepiej zjeść u nich. Poszedłem więc ulica Towarową w kierunku centrum miasta. Po drodze mijając Bindaż

foto by LG G6
foto by LG G6

Skierowałem się dalej parkiem Teatralnym do centrum. Po kilku minutach spaceru dotarłem na ulicę Zwycięzców, gdzie trafiłem do restauracji Barka.

foto by LG G6

Lokal urządzony w dawnym stylu.

foto by LG G6

A co gotują? Dobrą rybkę i wyśmienitą zupę rybną. To mogę wam z czystym sumieniem polecić, gdyż sam wypróbowałem na sobie. Zamówiłem zestaw dorsz z frytkami i surówką za 25 zł i pół porcji zupy rybnej. Pierwsza wylądowała przede mną rybka.

Dorsz zestaw
foto by LG G6

Delikatny dorszyk do tego frytki i świeża surówka (tak wiem, że to dziwne, ale lokale w miejscowościach turystycznych czasem mają z tym problem, ba nawet dość często) Ryba smażona była w świeżym tłuszczu, jak i frytki i uwaga w osobnych naczyniach co normalnie może wywołać szok (tak to też niestety nie jest norma). Rybka świeża i w panierce, która nie jest grubsza od niej. Sama panierka delikatna, choć nie była chrupiąca (lubię chrupiące panierki) to całość bardzo mi smakowała. Do tego, jak już wspomniałem frytki z ziemniaka, a nie puste w środku. Porcja spora i jak na warunki kołobrzeskie nie kosztowała dużo. Po rybie wpadła zupa rybna. Tak odwrotnie niż zwykle, bo długo się namyślałem czy dam radę ją wcisnąć w siebie.

foto by LG G6

Koszt pełnej porcji to 15 zł i powiem wam warto. Ja się najadłem wcześniej ryba i podejrzewam, że nie dałbym rady zjeść dwóch pełnych porcji.

foto by LG G6

Zupa to delikatny bulion  rybny z dużą ilością ryb w środku. Naprawdę treściwa i syta zupa. W środku znajdziemy dorsza, łososia i inne ryby, oraz paprykę, marchew i inne warzywa. Całość doskonale się komponuje, choć ja zawsze muszę po marudzić. Brakowało mi tu ostrości, ale zupa smaczna, to tylko moje przyzwyczajenia dają znać o sobie. Po tak sytym obiedzie wytoczyłem się na zewnątrz i ruszyłem w kierunku starówki, po drodze mijając pocztę.

foto by LG G6

Minąłem Park 18 Marca i Pomnik Walk o Kołobrzeg.

foto by LG G6

By po chwili idąc przez skwer Miast Partnerskich.

foto by Panasonic Lumix GH3

Dotrzeć na kołobrzeską starówkę, gdzie pośrodku pięknie się prezentuje odnowiony Urząd Miasta Kołobrzegu.

foto by LG G6
foto by LG G6
foto by LG G6

Po krótkiej sesji fotograficznej udałem się w kierunku Muzeum Oręża Polskiego.

foto by LG G6

Na tę chwilę, nie wiem jak długo, ale na razie w poniedziałki muzea mają wstęp wolny i można je zwiedzać bezpłatnie. Ja niestety dotarłem już na kilka minut przed godziną 14 i nie miałem okazji zwiedzić muzeum, ale następnym razem to jest mój obowiązkowy punkt na mapie do zobaczenia w Kołobrzegu.

foto by LG G6

Jednak nie wszystko stracone, gdy jedne drzwi się zamykają, inne się otwierają (nie wiem, czy dobrze pamiętam to przysłowie). Pomimo zamknięcia już muzeum mogłem sobie zwiedzić wystawę na zewnątrz obiektu, gdzie na stosunkowo niewielkiej powierzchni zgromadzono naprawdę sporą liczbę eksponatów.

foto by LG G6 foto by LG G6 foto by LG G6 foto by LG G6 foto by LG G6 foto by LG G6 foto by LG G6 foto by LG G6 foto by LG G6 foto by LG G6 foto by LG G6 foto by LG G6

Jak sami widzicie, warto się wybrać do tego muzeum.

Czas biegnie nie ubłagalnie i pora ruszać w kierunku dworca. Spokojnym krokiem zacząłem podążać do miejsca, skąd odjeżdżają autobusy Voyagera do Krynicy i Gorlic. Wróciłem na starówkę, potem udałem się w kierunku skweru Pionierów Kołobrzegu, gdzie główną atrakcją tego miejsca jest fontanna Szczęki Prezydenta.

foto by LG G6

Tutaj na chwilę przystanąłem przy takim food trucku z lodami (przyczepie).

foto by LG G6

Wciągnąłem porcję lodów śmietankowych.

foto by LG G6

I udałem się w kierunku przystanku. Tu muszę się wam przyznać czasem mam problemy z odczytaniem zegarka i na miejscu byłem na ponad godzinę przed odjazdem, więc przespacerowałem się do miejsca, gdzie odpoczywają autobusy po przebytej drodze.

foto by LG G6

Nadeszła godzina odjazdu Marcin i Tomek przyszli około półgodziny przed podstawieniem się na przystanku i przygotowali autobus do drogi. Około godziny 16: 30 podstawili się po pasażerów.

foto by LG G6

Sprawnie i szybko zapakowali pasażerów i byli gotowi do odjazdu. Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie i można ruszać w drogę.

foto by LG G6

Punkt o 16:40 wyruszyli do Gorlic, a ja zostałem w oczekiwaniu na mój kurs. Tak dobrze zgadliście, wracałem kursem Kołobrzeg <> Krynica-Zdrój o godzinie 18:15, ale o tym będzie osobny wpis oraz porównanie obu linii.

foto by Panasonic Lumix GH3

poprzednia strona <> podsumowanie

Podobne Wpisy

Jedziemy na wycieczkę — wynajem autobusu.

DJ Czas

Voyager od zera do milionów pasażerów w 12 lat

DJ Czas

NeoBus Polska – czyli porzuć samochód…

DJ Czas