Image default
Aktualności LEO Express Podróże Testowe Recenzje

Poczuj się jak VIP czyli jak podróżuje biznes w LEO Express

Zanim na nasze tory wjedzie pierwszy pociąg LEO Express, postanowiłem sprawdzić, jak się podróżuje autobusem w klasie Biznes. Zapraszam do relacji wyjazdu z Krakowa do Gdyni z LEO…

Spis treści:

Sezon zimowy ma to do siebie, że nie sprzyja wyjazdom nad morze. To okres, kiedy ludzie albo siedzą w domu, albo wybierają się w góry, by uprawiać sporty zimowe, a nie na dłuższe wycieczki. Pogoda zwykle odstrasza, na zewnątrz w miastach szaro, buro i do tego dzień krótki. Jednak ja nie mogłem już usiedzieć w domu, więc zrobiłem sobie w urodzinowy wyjazd.

Kraków <> Gdynia.

Jak dobrze wiecie, wstaję codziennie o 5 rano, więc tak samo było w piątek 26 stycznia. Zrobiłem swoją robotę i mogłem się wybrać w drogę. W Krakowie zameldowałem się około godziny 17 i dzięki temu miałem okazję powiększyć archiwum fotograficzne przewoźników operujących na liniach w Polsce. Korzystając z tej okazji, w mój kadr wpadł autobus LEO na trasie Bohumin <> Lwów.

Tutaj na tej trasie kursują naprawdę wygodne autobusy marki Setra S517.

Czas mijał mi dosyć szybko, a godzina mojego odjazdu zbliżała się nie ubłagalnie. Więc udałem się na stanowisko G6, gdzie około godziny 21:10 przyjechał autobus.

Stewardessa Natalia (jak się później okazało) sprawnie wpuszczała pasażerów środkowymi drzwiami. Takie ma zasady wpuszczania pasażerów LEO Express, jeżeli jest opieka Stewarda. Pierwszeństwo w obsłudze mają pasażerowie z Biznes Klasy, ale to nie jedyne udogodnienie, jakie mają. Zacznijmy od tego, że obsługa biznes klasy jest priorytetowa, czyli obsługa ma w pierwszej kolejności zadbać o pasażera z tej strefy. Dodatkowo na pokładzie przysługuje nam darmowy koc na połączeniach nocnych oraz pakiet do spania. Kolejną rzeczą to darmowej wody, którą otrzymują wszyscy pasażerowie, biznes ma dwa napoje w cenie i przekąskę na zimno lub ciepło.

21:20

Powoli opuszczamy stanowisko i wyjeżdżamy z dworca w kierunku Gdyni. Przed nami po drodze następujące przystanki:

  • Kraków Airport (Balice),
  • Katowice,
  • Katowice Airport (Pyrzowice),
  • Częstochowa,
  • Piotrków Trybunalski,
  • Łódź,
  • Włocławek,
  • Ciechocinek,
  • Toruń,
  • Gdańsk,
  • Gdańsk Airport,
  • Gdynia.

Po około 20 minutach od wyruszenia pojawiamy się na bramkach wjazdowych na lotnisko w Balicach.

Przystanek gdzie zatrzymują się kursy LEO Express, jest naprawdę dobrze oznakowany i można do niego łatwo trafić.

Autobus zatrzymuje się mnie więcej na wysokości środkowego wejścia.

Sam przystanek jest wyposażony w wiatę, jeśli nie chcemy czekać wewnątrz terminala, możemy spokojnie usiąść na przystanku i poczekać aż nasz autobus przyjedzie. Samo połączenie jeszcze nie ma zbyt dużego obłożenia, ale o tym w podsumowaniu.

My zapakowaliśmy podróżnych i wyruszyliśmy w kierunku Katowic.

22:50

Po około godzinnej jazdy dojeżdżamy na dworzec autobusowy w Katowicach, gdzie zajmujemy drugie stanowisko.

Warto tutaj zwrócić uwagę ma to, że to jest najlepiej oznakowane miejsce odjazdu tego przewoźnika. Tutaj pasażer nie ma prawa się zgubić i jest doskonale prowadzony do swojego autobusu.

To stąd wyruszają autobusy do Ustki, Gdyni, Torunia, Słupska, Sopotu, Bohumina, Krakowa, Lwowa, Wiednia, Łodzi, Częstochowy, Włocławka, Brna, i innych miast z siatki połączeń LEO Express. Tutaj muszę pochwalić Stewardessę Natalię i jej sprawną obsługę pasażerów. Pasażerowie po krótkiej chwili (a mieliśmy sporo czasu do odjazdu) znaleźli się na swoich miejscach.

Jeszcze kilka ujęć na dworcu w Katowicach

Punktualnie o 22:50 wyruszyliśmy w kierunku północnym i udaliśmy się na lotnisko Katowice Pyrzowice. Tutaj przystanek nie jest tak dobrze oznakowany i mieści się naprzeciwko wyjścia z terminalu A.

Jak dobrze widzicie, jest dokładnie na wprost wyjścia.

Tutaj także mieliśmy około 5 minut zapasu. W kierunku Częstochowy wyjechaliśmy punktualnie o godzinie 23:30. Tutaj muszę powiedzieć, że kierowcy muszą się niestety lekko namęczyć, ponieważ do Częstochowy przyjechaliśmy prawie na styk o godzinie 00:25. Więc szybki wyskok zrobić kilka zdjęć.

W Częstochowie autobus zatrzymuje się na stanowisku 13, gdzie po zajęciu miejsca nastąpiła szybka i sprawna wymiana pasażerów.

2:10

Zanim dojedziemy do Łodzi mamy planowy przystanek o godzinie 1:25 w Piotrkowie Trybunalskim. Niestety ten przystanek według mnie był nieco nieprzemyślany. Nikt tutaj nie zaglądnie w środku nocy, więc można go spokojnie pominąć. Do Łodzi przyjechaliśmy sporo przed czasem.

Tutaj nastąpiła spora wymiana pasażerów, a kierowcy mieli chwilę dla siebie. Punktualnie o godzinie 2:10 wyruszyliśmy w kierunku kolejnych przystanków, czyli Włocławka i Ciechocinka zdjęć niestety brak pierwsze przespałem, drugie Ciechocinek to niestety niezbyt fotogeniczne miejsce naprzeciwko dworca PKP, słabo oświetlone.

5:25

Chciałoby się zaśpiewać godzina piąta minut trzydzieści, kiedy pobudka zagrała… Niestety minęłoby się to z prawdą, ponieważ dojechaliśmy do Torunia około 5: 15.

Tutaj jest zaskoczenie, niestety LEO tym kursem nie został wpuszczony na dworzec autobusowy, stąd zatrzymuje się dokładnie 400 m od niego na dworcu PKP Toruń Miasto. To tutaj zatrzymuje się cześć kursów międzynarodowych, jak i innych przewoźników. Dla pasażerów jest to małe utrudnienie, ale zaraz obok znajduje się spory węzeł komunikacyjny, dzięki któremu możemy spokojnie dojechać w dowolne miejsce Torunia.

My ruszamy dalej w kierunku Grudziądza. Tutaj niestety sen znów zmorzył mnie i obudziłem się dopiero, jak docieraliśmy do Gdańska. Tutaj muszę się posiłkować zdjęciem powrotnym, ponieważ oba miejsca dzieli odległość około 100 m na tej samej ulicy. Przystanek w stronę Gdańska jest poniżej tego ze zdjęcia w kierunku powrotnym do Krakowa.

7:50

Przed nami już tylko trzy przystanki. Pierwszy z nich to dworzec autobusowy w Gdańsku. Tutaj zajechaliśmy z kilku minutowym wyprzedzeniem.

Muszę się przyznać, iż  to dobrze, że to zdjęcie niezbyt mi się udało. Niestety Dworzec w Gdańsku podobnie jak ten w Katowicach. Więc nie gniewajcie się, bo nie ma tu czego oglądać. Sam dworzec czeka na swój lepszy czas i niestety nie wiadomo kiedy go doczeka. My po krótkim postoju ruszyliśmy w kierunku trzeciego lotniska, czyli Gdańsk Airport im Lecha Wałęsy, gdzie zameldowaliśmy się o godzinie 8:20.

Tutaj tak jak w Katowicach przydałoby się lepsze oznakowanie przystanku. Choć autobus zatrzymuje się w pobliżu środkowego wejścia do terminala, to pasażer musi się rozglądać za autobusem.

No to ruszamy na ostatni już przystanek do Gdyni. Tutaj kurs kończy się o godzinie 8:50.

Gdańsk Przymorze

To tutaj spędziłem swoje urodziny. Około godziny 10 dotarłem na ulice Czerwony Dwór 17, gdzie wśród pawilonów handlowych jest schowane ciekawe miejsce „Bazarek Dzieje Się” Jego pomysłodawczynią jest Paula Żochowska. Ta szalenie interesująca i charyzmatyczna dziewczyna postanowiła rozruszać okoliczne społeczeństwo. 

Co tutaj się dzieje i co można zobaczyć, opiszę Wam w następnym wpisie.

Dlaczego warto zawitać tutaj?

Ponieważ znajduje się Gdański Falowiec, czyli najdłuższy w Europie wieżowiec w kształcie fali.

Foto by Honor9

Warto zobaczyć to miejsce, jak poczujecie głód i lubicie orientalne jedzenie to zaraz naprzeciwko macie lokal Asia Hoanmy, gdzie podają naprawdę smaczną kuchnię azjatycką.

Foto by Honor9
Foto by Honor9
Foto by Honor9

Więcej o tym, co jadłem także Wam napiszę, po obiedzie wsiadłem w tramwaj i udałem się w kierunku Gdańska Wrzeszcza. Tutaj warto się wybrać na spacer, ponieważ znajdziecie tutaj wiele ciekawych zakątków, gdzie można spacerować godzinami i odnajdywać kolejne Gdańskie perełki. Muszę się przyznać, im dalej zapuszczam się w głąb tego miasta, tym bardziej chcę tutaj wracać. Muszę w końcu zabrać się za wpis weekend in Gdańsk, bo jest tu naprawdę wiele miejsc.

To zdjęcie zrobiłem podczas spaceru i ono zwróciło uwagę ludzi odpowiedzialnych z profil firmy Honor Polska na tyle, że zapytali, czy mogą je udostępnić u siebie.

 

 

Po drodze gdzieś w Gdańsku Wrzeszczu #Gdansk #wrzeszcz #Honor9

Post udostępniony przez Okazje Podróżnika (@okazjepodroznika)

Idąc w kierunku dworca PKP Gdańsk Wrzeszcz, spotkałem także taki eksponat na żółtych (zabytkowych) tablicach rejestracyjnych.

Foto by Honor9

Godziny bardzo szybko mi uciekały, a dzień powoli chylił się ku zachodowi. Mój powrotny kurs był o godzinie 20: 15 więc udałem się na stację PKP Gdańsk Wrzeszcz i skorzystałem z trójmiejskiej SKM-ki.

Foto by Honor9

Około godziny 19:30 dotarłem do Gdyni, gdzie czekał na mnie autobus.

Co prawda załogi jeszcze nie było, ale kilka minut po moim przybyciu pojawiła się załoga.

Około 20 wsiadłem do autobusu i zająłem swoje miejsce. Czas ruszyć w drogę powrotną. Przede mną długa jazda do domu, ale zanim wyruszę z Trójmiasta przystanek w Gdańsku, gdzie z niespodzianką urodzinową czekali na mnie Dariusz (FlixBus Polska Nieoficjalny Profil) i Artur jeden z naszych czytelników obaj to dobre duchy Okazji Podróżnika. Jeszcze raz dziękuję Wam za pamięć i zrobiliście wielką niespodziankę. Dziękuję.

Podróż minęła mi bardzo szybko, o dziwo zasnąłem za Grudziądzem, a obudziłem się przed Katowicami. Około godziny 6:10 zameldowaliśmy się na dworcu w Katowicach.

Na dworcu MDA w Krakowie zameldowaliśmy się punktualnie o 7:45.

Foto by Honor9

Tak wyglądał mój wyjazd, a teraz zapraszam na poznanie klas w LEO Express…

Kontynuuj czytanie…

góra <..> klasy w LEO Express

Podobne Wpisy

Krakowskie Muzeum Inżynierii Miejskiej

DJ Czas

LEO Express Kraków <> Praga?

Okazje Podróżnika

ETR 610, ED250, czyli po polsku Pendolino – nasz test redakcyjny

DJ Czas
Przeczytaj inne:
Hotel B&B Toruń

Podczas Toruńskiego Festiwalu Smaków miałem okazje gościć w Hotelu B&B w Toruniu. Jest to pierwszy wpis recenzujący miejsca noclegowe na...

Podhalańska Kolej Regionalna

Podhale po latach degradacji linii kolejowych zaczyna powoli odżywać. Zapraszamy do wpisu poświęconego inauguracji Podhalańskiej Kolei Regionalnej... 

Zamknij