image_pdfimage_print

To już chyba zaczyna być małą tradycją, że pierwszego dnia wakacji startują nowe połączenia Voyagera, a ja piszę relację z inauguracyjnego kursu. Zapraszam do relacji z pierwszego przejazdu do Ustki…

Pisząc ten tekst, Facebook przypomniał mi, że dokładnie rok temu wystartowało połączenie Gorlice/Krynica-Zdrój <> Kołobrzeg. Do dziś pamiętam ten wyjazd, jakby to było wczoraj. Tak naprawdę byłem wtedy pierwszy raz w Kołobrzegu, a podróż no cóż, nawet nie wiem, kiedy minęła. No dobra wiem, ale nie odczułem tego, że taki kawał drogi przebyłem.  Od momentu, kiedy dowiedziałem się o nowej trasie, wiedziałem, że  muszę się wybrać znów w trasę. No to zaczynamy relację.

Krynica to jedno z piękniejszych miast uzdrowiskowych w Polsce. Znajdziemy tutaj wiele ciekawych zabytków, czy parków. Najbardziej znane w Krynicy są budynki uzdrowiskowe oraz pijalnia wód mineralnych. To tutaj co roku odbywa się jedna z ważniejszych konferencji gospodarczych w naszym regionie europy.

Przybyłem do tego urokliwego miejsca około godziny 12.

foto taken by LG G6

Mając sporo czasu jeszcze, postanowiłem coś zjeść po drodze na pętlę Czarny Potok, niedaleko deptaka idąc w główną drogą w stronę Muszyny i Piwnicznej znalazłem taką Chatę Góralską.

foto taken by LG G6

Wnętrze typowe dla knajp w górach.

foto taken by LG G6

foto taken by LG G6

Zamówiłem zestaw dnia, czyli pomidorowa i kotlet z filetu kurczaka. Zacznijmy od pomidorowej. Nie była czymś rewelacyjnym, rzekłbym przeciętna, trzeba było doprawić, by wydobyć smak z niej.

foto taken by LG G6

Makaron niestety zaliczył wtopę, był wczorajszy i zdążył obeschnąć.

foto taken by LG G6

Danie było zjadliwe. Na drugie danie wylądował przede mną filet z kurczaka, z frytkami i zestawem surówek.

foto taken by LG G6

Filet z kurczaka i frytki były ok, ale surówka z marchwi, niestety była już nieświeża.  Myślę sobie w duchu, może wybrzydzam, może przez te upały ostatnie i wilgoć w powietrzu, ale niestety coś poszło nie tak. Byłem głodny, więc zjadłem większość z nadzieją, że nie będzie rewolucji po drodze. W ramach rekompensaty dostałem napój. Nie powiem, zanim zdecyduję się wydać wyrok, jeszcze raz tam zawitam. Sprawdzę, czy to był wypadek przy pracy, czy reguła. Ot tak lekko pechowo zaczęła się moja wyprawa. Spojrzałem na zegarek, dochodziła 13, a ja nie byłem pewien czy dotrę na pętle na czas. Udałem się szybkim krokiem w kierunku początkowego przystanku. Nagle w szybkim tempie nadciągnęła nad Krynice burza. Nie dość, że początek wakacji i miasto zakorkowane przez remonty, to jeszcze złapało mnie gradobicie. Na szczęście, zanim zaczął padać grad, schroniłem się pod wiatą przystankową i się zaczęło. Grad wielkości jajek przepiórczych z sekundy na sekundę zaczął rosnąć. Padał szybko i intensywnie. Dobrze, że była ta wiata po drodze, bo nie wiem, jakbym wyglądał po takim masażu. Tak samo, jak szybko się pojawił, tak samo szybko przestał padać. Ruszyłem, szybko przebierając nogami do miejsca startu linii. I po chwili w połowie drogi znów zaczęło padać. Lekko już zmoczony dotarłem na pętle.

foto taken by LG G6

Czas biegnie, pojawia się na zegarze godzina odjazdu, a tu nic nie przyjeżdża. W międzyczasie podjechała pasażerka, która czuła się zagubiona lekko, ale udało się ją przekonać, że to stąd odjeżdża autobus do Ustki. około 20 minut po czasie odjazdu lekko się rozpogodziło i przestało padać, a naszym oczom ukazała się ona gwiazda tego kursu Setra 515.

foto taken by LG G6

Za jej sterami siedzieli Krzysztof i Janusz.

foto taken by LG G6

Wyruszyliśmy. Po drodze na następnym przystanku czekało na nas już parę osób. Zabraliśmy je i dojechaliśmy do głównej drogi. Kolejny przystanek, zjechaliśmy z korka, pasażerowie wsiedli i w drogę.

foto taken by LG G6

Wydostanie się z Krynicy, trochę nam zajęło. Gdy  już wyjechaliśmy z robót drogowych i za granice miasta, to sprawnie dojechaliśmy na dworzec autobusowy w Nowym Sączu.

foto taken by LG G6

Po wjechaniu na dworzec zajęliśmy stanowisko 2.

foto taken by LG G6

Sprawnie zapakowane bagaże i możemy ruszać dalej. Nowy Sącz nie trzymał na zbytnio i udało się wyjechać sprawnie. Po drodze mieliśmy wspaniałe widoki. Chwilami się przejaśniało i można było podziwiać takie widoki.

foto taken by LG G6

Po około półtorej godziny dotarliśmy do Tarnowa. (Tutaj chciałbym zwrócić uwagę, że autobus jedzie krócej niż pociąg i jest to kurs bez przystanków pośrednich).

Po dotarciu na dworzec zajęliśmy stanowisko 8.

foto taken by LG G6

Kilka osób czekało na nas w tym jedna z biletem z przesiadką. W sumie takich pasażerów było w obu autobusach około 8. Jeszcze szybkie foto i w drogę.

foto taken by LG G6

Następny przystanek Busko-Zdrój. Jak dla mnie to jeden z ładniejszych odcinków, jaki pokonamy tą linią jeszcze za dnia w okresie wakacji. Już po wyjeździe z Tarnowa zaczynają się długie odcinki, gdzie nasze oczy cieszą piękne pejzaże za oknami naszego autobusu.

foto taken by LG G6

Na mnie zawsze jak tą trasą jadę, robi wrażenie przeprawa mostem z kratownic nad Wisłą.

foto taken by LG G6

Sprawnie udało się dotrzeć do Buska-Zdroju, przy okazji udało się odrobinę nadrobić opóźnienie. Voyager na dworcu w Busku zatrzymuje się na stanowisku numer 1.

foto taken by LG G6

Szybka sesja foto i w drogę.

foto taken by LG G6

I ruszamy w dalszą drogę do Kielc. Jak widzicie, cały czas pogoda się psuła. Co jakiś czas padało, a co było później z pogodą, to się dowiecie, jak dotrzemy do Ustki. Na razie docieramy na dworzec w Kielcach.

Miasto to słynie z kilku rzeczy z wiatru, scyzoryków, oraz z dworca PKS w kształcie UFO. Ten charakterystyczny budynek z peronami w ruchu okrężnym robi, robił i będzie robił na mnie i nie tylko piorunujące wrażenie. Tutaj zatrzymaliśmy się na stanowisku numer 2.

foto taken by LG G6

Ja nie widziałem tego, ale ponoć jak uruchomią pełną iluminację i jest odrobina mgły, to dworzec sprawia wrażenie, jakby startowało tutaj UFO. Ta perełka architektury socrealistycznej z PRL jest naprawdę bardzo ciekawa i warta zobaczenia, póki jeszcze jest.

foto taken by LG G6

Krótka przerwa i dalej w drogę. Jak na razie udało się nam podczas jazdy zniwelować sporo opóźnienia.

Z roku na rok wyjazd z Kielc w kierunku stolicy robi się coraz szybszy i łatwiejszy. Dzięki rozbudowie krajowej siódemki pokonywanie trasy Kraków — Warszawa staje się coraz bardziej komfortowe i zabiera coraz mniej czasu. Dzięki otwarciu kolejnych kilometrów mogliśmy nadrobić jeszcze bardziej opóźnienie.

foto taken by LG G6

Po około godzinie jazdy dojechaliśmy do Radomia, gdzie zajęliśmy stanowisko 14. Tutaj na nas czekało sporo osób, w tym pasażerowie korzystający z przesiadki.

foto taken by LG G6

Jak zwykle Krzysztof z Januszem sprawnie poradzili sobie z obsługą pasażerów i mogliśmy wyruszyć dalej w kierunku stolicy.

Stolica przywitała nas deszczem.

foto taken by LG G6

Do Warszawy udało się przyjechać już rozkładowo. Pierwszy przystanek Metro Wilanowska.

foto taken by LG G6

Krótki postój i w drogę na Plac Defilad, gdzie spotkamy się z kursem Gorlice <> Kołobrzeg przez Jasło, Rzeszów, Lublin, Warszawę, Koszalin, Mielno, Ustronie Morskie.

foto taken by Panasonic GH3

Pod Pałac Kultury i Nauki dotarliśmy zgodnie z planem. Tak się prezentowała nasza gwiazda na Placu Defilad.

foto taken by Panasonic GH3

Po kilku chwilach lekko spóźniony dotarł do nas Kołobrzeg.

foto taken by LG G6

Szybka przesiadka pasażerów. Tutaj muszę zwrócić waszą uwagę, że obie załogi były cały czas w kontakcie, a pasażerowie mieli pełną informację. Pasażerowie przesiedli się, to my możemy ruszać w dalszą drogę. Next stop Młociny.

foto taken by LG G6

My jedziemy dalej w kierunku morza. Nasze opóźnienie do Warszawy było zniwelowane, ale oczekując na spóźniony kurs do Kołobrzegu, pojawiło się na nowo. Po blisko półtorej godziny  dotarliśmy do Płocka.

foto taken by LG G6

Tutaj wysiadło część pierwszych pasażerów z Krynicy, a my pojechaliśmy dalej do Włocławka. Tutaj wjechaliśmy na stanowisko 5.

foto taken by LG G6

Po kilku chwilach ruszyliśmy do Torunia. Nasz odjazd z Włocławka był nieco urozmaicony, ponieważ konkurencja zrobiła sobie 15-minutowy postój i odjechała bez dwóch pasażerek. Miały bardzo dużo szczęścia, że mieliśmy opóźnienie, inaczej miałyby problem. Udało się jednak dogonić konkurencję i przekazać zaginione pasażerki, a my udaliśmy się w dalszą drogę do Torunia.

foto taken by LG G6

Tutaj przystanek jest usytuowany na dworcu Toruń Miasto. Jest oddalony od Dworca PKS jakieś 800m, ale stąd mamy dogodną przesiadkę na kolej i komunikację miejską, dzięki czemu dotrzemy praktycznie każdego miejsca w Toruniu. Jako że to był pierwszy kurs, trzeba było zamocować rozkład jazdy i w drogę do Bydgoszczy. Po niecałej godzinie zawitaliśmy do tego ciekawego miasta.

foto taken by LG G6

To już był przedostatni przystanek przed morzem. Powoli wstaje słońce, a ja sobie zacząłem podyspiać przed całodziennym łażeniem po Ustce. Pogoda niestety nie nastrajała optymistycznie. Przed nami jeszcze tylko Słupsk, gdzie przystanek jest przy dworcu PKS, a potem niecała godzinka jazdy i będziemy na miejscu.

foto taken by LG G6

Po całonocnej podróży docieramy do Ustki.

foto taken by LG G6

Tutaj przystanek jest przy pętli na ulicy Portowej.

foto taken by LG G6

Pasażerowie udali się do swoich kwater wakacyjnych, a nasz autobus z załogą na zasłużony odpoczynek. Jeszcze tylko sprzątanie i można odpocząć. Ja w tym czasie udałem się w celu zobaczenia, co Ustka ma do zaoferowania.

foto taken by LG G6

Swoją przygodę z Ustką rozpocząłem od Portu, bo chciałem jak najszybciej zobaczyć morze.

foto taken by LG G6

Ustecki port jest bardzo urokliwy i można powiedzieć, że jest to chyba jedna z głównych atrakcji tej miejscowości tutaj oba brzegi kanału łączy kładka, która jest otwierana na czas przepłynięcia statków. Ja nie wiele się zastanawiając, udałem się przez kładkę, skąd docierały dźwięki, jakby ktoś się bawił piłą spalinową.

Szybko się okazało, co to był za dźwięk.

foto taken by Panasonic GH3

Były to przymiarki do prologu wyścigów Charlotte Enduro Extreme. Nie powiem, lekko to komicznie wyglądało, nie tak jak na filmikach na YouTube. Z przykrością muszę stwierdzić, że co najmniej jeden jeździec został zniesiony z trasy na noszach. Nie jestem fanem takich wyścigów, więc zacząłem szwendaczkę. po porcie

foto taken by Panasonic GH3

foto taken by Panasonic GH3

foto taken by LG G6

Podczas spaceru po porcie moją uwagę przykuł ten o to Śledziowóz.

foto taken by LG G6

Jak dobrze wiecie, to nie przepuszczam okazji spróbowania czegoś, co mnie zaciekawi, więc nie było się nad czym zastanawiać i przepuściłem atak na tego food trucka. Sam się sobie dziwię, bo ze śledzi to najbardziej lubię tuńczyka i łososia, ale ciekawość wygrała. Pierwsza myśl, udając się zapoznać z menu, była Krynica i obiad dnia. Zastanawiałem się, czy zaryzykować i w ogóle, ale cóż raz się żyje. Zamówiłem sobie ziemniaka ze śledziem. Niestety było co po otwarciu, więc był dosyć długi czas oczekiwania. Pogadałem sobie z właścicielami i załogą na temat tego projektu i okazało się, że to mobilna odsłona Muzeum Śledzia, czyli Zagrody Śledziowej mieszczącej się niedaleko Ustki (Muszę się tam wybrać). Podczas rozmowy poczęstowano mnie sałatka śledziową.

foto taken by LG G6

Dawno nie jadłem tak dobrego śledzia (no może poza kiszonym celtyckim śledziem). Pisałem Wam już, że nie lubię śledzi? To jeszcze raz napiszę, że podchodzę do nich jak pies do jeża, tym bardziej muszę napisać, że to, co mi podano, było absolutnie mistrzostwem świata. Jedząc każdy kolejny kęs tej sałatki, nie mogłem się nasycić. Sałatka ta tylko zwiększyła mój apetyt związany z zamówieniem, ale zanim o tym zobaczcie jeszcze śledzia w bułce.

foto taken by LG G6

Ok, na samą myśl się głodny robię, ale czas na danie, które było przez wielu moich znajomych wyszydzane, wyśmiewane i ogólnie nie powinienem do niego podchodzić, nawet próbować, ale jakbym tego nie zrobił, to wiele bym stracił. Oto on śledź z ziemniakiem.

foto taken by LG G6

Jedno z najlepszych dań ze śledzia, jakie jadłem w ostatnim czasie. Gorący ziemniak, do tego śledź z dodatkami świetnie się komponują ze sobą. Jak dla mnie wizyta w Śledziowozie jest obowiązkową. Ja zachęcony tym, co zjadłem, muszę się wybrać jeszcze raz do Ustki, a konkretniej do Śledziowej Zagrody.

Pojadłem, to od razu humor się poprawił i mogłem się udać na plażę, a tam pustki. Piękna szeroka plaża i ani jednego parawanu, chętnego na kąpiel w morzu, ale ja wiem czemu. Sami zobaczcie.

foto taken by LG G6

Pogoda nie zachęcała do niczego. Nawet spacer był wyzwaniem z powodu deszczu, ale co mi tam deszcz jak po śledziku miałem przypływ endorfin. Ruszyłem spod Latarni Morskiej w Ustce.

foto taken by LG G6

foto taken by LG G6

Muszę szczerze powiedzieć, że promenada nadmorska w Ustce spodobała mi się, niestety nie przeszedłem całej, ale spory kawałek. Piękna plaża, lasek ze ścieżkami pieszo rowerowymi, do tego różnego rodzaju punkty przystankowe z fontannami, ławeczkami, rzeźbami i nie tylko

foto taken by LG G6

Przyjemny spacer umilały kolorowe klomby, ławeczki itp.

foto taken by LG G6

foto taken by LG G6

Jeżeli potrzebujemy odrobinę chłodu i cienia to możemy się schronić w lasku przy promenadzie.

foto taken by LG G6

Po chwili udałem się w kierunku centrum. Niestety z powodu kiepskiej pogody dużo nie zobaczyłem, ale trafiłem na urząd miejski.

foto taken by LG G6

Niedaleko urzędu jest usytuowany kościół parafialny pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela, a zaraz niedaleko jest główna ulica spacerowa Marynarki Polskiej.

foto taken by LG G6

Ja udałem się przed podróżą na coś ciepłego do zjedzenia. Śledziowóz zaliczyłem fartownie i było super, ale potrzebowałem klasyki, czyli rybki z frytkami. Po konsultacji z chef Tomasz Kupian udałem się do Domu Wypoczynkowego Słoneczna, gdzie urzęduje chef Mariusz Gąsiorowski, niestety pech chciał, że nie obsługują ludzi zewnątrz, ale jedynie swoich wczasowiczów, ale dostałem polecenie, gdzie udać się na dobrą rybkę. Udałem się więc na Marynarki Polskiej, gdzie mieści się Bar pod strzechą.

foto taken by LG G6

Sporo ludzi w środku zwiastowało, że można tu coś dobrego zjeść. Menu dosyć klasyczne i zaskoczenie w zeszłym roku jak zobaczyłem ceny dorsza, to się przeraziłem, a tu jakieś 40 zł/kg taniej. 7 zł za 100g ryby było naprawdę przyzwoitą ceną, nawet jak na standardy nad morskie rzekłbym tani (przynajmniej z tymi, z jakimi ja się spotkałem).

foto taken by LG G6

Zamówiłem więc klasykę i usiadłem na zewnątrz, by po chwili wywołano mój numer.

foto taken by LG G6

Rybka bardzo mi smakowała, frytki dobrej jakości, oraz świeże surówki to było, to czego potrzebowałem. Tak mi smakowało, że miałem ochotę wylizać talerz.

foto taken by LG G6

Powoli zbliżała się już godzina odjazdu do Krynicy. Krótko przed 16:10 został podstawiony autobus na przystanek.

Pasażerowie zajęli wygodne miejsca, ruszamy pierwszy przystanek Słupsk, tutaj w drodze powrotnej zatrzymujemy się przy dworcu kolejowym. Ruszamy. Pogoda cały czas jest niezbyt przyjaźnie nastawiona do nas, ale przynajmniej już nie pada.

foto taken by LG G6

Tuż przed dojazdem do Bydgoszczy przejeżdżaliśmy pod zabytkowym mostem kolejowym w Koronowie.

foto taken by LG G6

Sama Bydgoszcz przywitała nas deszczem.

foto taken by LG G6

Po dotarciu na dworzec zajęliśmy ponownie stanowisko 15.

Zabraliśmy pasażerów i udaliśmy się do Torunia. Do samego centrum wjechaliśmy za pośrednictwem starego mostu, do którego także mam wielki sentyment. Lubię tego typu przeprawy przez rzeki.

Jadąc Bulwarami Filadelfijskimi, mijaliśmy Stare Miasto od strony murów obronnych. Po kilku chwilach dotarliśmy już na dworzec Toruń Miasto.

Gdzie kilka osób pytało się o szczegóły połączenia, przez co była krótka przerwa.

Słońce powoli zaczęło zachodzić.

foto taken by LG G6

Czas ruszyć w drogę. Następny przystanek Włocławek.

foto taken by LG G6

Przyznam się, że całodzienny spacer i codzienne wstawanie o 5 rano dało znać o sobie. Jakieś parę kilometrów za Płockiem odpadłem i obudziłem się już nie daleko Tarnowa. Co ciekawe wyspałem się jak nigdy. Nie wiem czyja to zasługa, ale wstałem jak nowo narodzony.

 

foto taken by LG G6

 

Zanim dojechaliśmy do Sącza, to po drodze przy jeziorze czchowskim mijamy Zamek Trop.

Jeszcze runda honorowa po rynku w Nowym Sączu

I tym samym po rundzie honorowej zakończyła się moja podróż pierwszym kursem na trasie Krynica-Zdrój <> Ustka.

Serdecznie chciałbym podziękować Krzysztofowi i Januszowi kierowcom pierwszego kursu za ich cierpliwość do mnie i sprawne pokonanie trasy.

Podsumowanie

Nowe połączenie Krynica-Zdrój <> Ustka ma szansę na powodzenie. Początkowa frekwencja oraz dobrej jakości tabor, docelowo na nowych liniach będą jeździły Mercedesy Tourismo 17 RHD wyposażone w:

  • Klimatyzację
  • Toaletę
  • Gniazdka 230 V
  • WiFi
  • Bardzo wygodne odchylane i rozsuwane fotele. (Pokażemy Wam z bliska te autobusy).

Co mogę powiedzieć o pierwszym kursie?

Gdyby nie pogoda to byłby jeden z lepszych moich wyjazdów. Muszę pochwalić załogę Voyagera oraz to jak służyli pomocą i opiekowali się pasażerami. Zrobili wszystko by zniwelować początkowe opóźnienie, ale przy tym prowadzili autobus w taki sposób, by bezpiecznie dotrzeć do celu. Przede mną jeszcze jeden wyjazd, na który nie mogę się doczekać to przejazd linia Gorlice <> Kołobrzeg przez Jasło, Rzeszów, Lublin, Warszawę, a z niej prosto nad morze zahaczając o Koszalin, Mielno, Sarbinowo i Ustronie Morskie.

Pierwszy kurs cieszył się naprawdę sporym zainteresowaniem. Niestety trzeba tutaj kilka rzeczy dopracować, ale to kwestia detali w systemie sprzedaży biletów i z tego, co się orientuję, będą szybko usunięte.

Jak już jesteśmy przy kwestii biletów, to dobrze by było nie liczyć na to, że kupimy bilet u kierowcy (oczywiście jest taka możliwość, ale może się okazać, że nie będzie miejsc) Ja proponuję udać się na strony www.voyager-trasnport.pl, oraz na www.polskibus.com. Radzę się pospieszyć z decyzją, gdyż z tego, co się orientuję, bilety dość szybko się sprzedają.

Polecam także polubić Fan Page Voyagera

Już zupełnie na koniec, mogę powiedzieć, że jest to naprawdę ciekawa i fajna propozycja. Dodatkowo możliwość przesiadki daje nam spore możliwości wygodnego dotarcia czy to na południe Polski czy to nad morze.

Co do zdjęć to zostały one wykonane za pomocą

  • LG G6
  • Panasonic Lumix GH3

i wszystkie prezentowane zdjęcia we wpisie są bez jakiejkolwiek obróbki w programie graficznym.

Już dziś zapraszam na kolejną wyprawę z Voyagerem i polecam Waszej uwadze to ich połączenia dalekobieżne|
Polecam i pozdrawiam Was serdecznie
Stanisław | Okazje Podróżnika

Przeczytaj inne:
ED 72 czyli bardziej komfortowa wersja kultowego EN 57

Tym wpisem zaczynamy kolejny rozdział na naszej stronie. Powoli będziemy przedstawiać Wam tabor jakim dysponują nasi przewoźnicy i czym się...

Ferie 2017 – Małopolska

Rozpoczęły się ferie 2017. Zapraszamy do naszego przewodnika gdzie można jeździć na nartach i jak tam dojechać. Zaczynamy od Małopolski...

Zamknij